„Jestem rozgoryczony postawą władz gminy” czyli o szkole w Lusowie

Na sesji rady Gminy Tarnowo Podgórne w dniu 26 września szeroko omawiano sprawę działań po awarii w szkole podstawowej w Lusowie. Licznie reprezentowana była społęczność szkolna. Przeczytajcie, co o tym myśli jeden z obecnych na spotkaniu mieszkańców Lusowa - Pan Marek.

Miałem dziś okazję uczestniczyć po raz pierwszy, jako gość, w sesji Rady Gminy (swoją drogą radnemu Michałowi Przybeckiemu również polecam taką wizytę, a nuż mu się spodoba). Sesja zdominowana została przez dyskusję dotyczącą sytuacji w szkole w Lusowie. Niezorientowanym (a także tym radnym, którzy sami podczas sesji przyznali, że nie mieli do dziś pojęcia, co w lusowskiej szkole słychać) przybliżę. Szkoła, mimo zwyczajowego terminu rozpoczęcia roku szkolnego 1 września, wciąż nie może doczekać się oddania nowego skrzydła. W tej chwili w placówce, przewidzianej na 150 osób, uczy się 500 dzieci. W nowym skrzydle, pozostawionym bez nadzoru przez wykonawcę, w nocy z 6 na 7 września miało miejsce zalanie wszystkich kondygnacji i od tamtej pory dzieci z klas 0-3 mają zajęcia na szkolnych korytarzach bądź w pomieszczeniach użyczonych przez pobliską parafię. Mimo zajęcia niezwłocznie po zalaniu szkoły przez Radę Rodziców stanowiska, że rozwiązaniem tej kryzysowej sytuacji jest wynajęcie kontenerów, mimo niezwłocznego przedstawienia tego oczekiwania władzom gminy, przez 3 tygodnie aż do dzisiejszej sesji Rady Gminy w sprawie nie działo się nic.

Owocem tej kunktatorskiej postawy władz gminy jest sytuacja, w której dziś radnym proponuje się (po 3 tygodniach całkowitej dezorganizacji życia szkoły) zaaprobowanie wydatku ponad 170 tysięcy złotych na postawienie kontenerów w terminie 10 października. Jednocześnie wykonawca, mimo wielokrotnego przekroczenia terminów, deklaruje oddanie szkoły do użytku w dniu 16 października. Unikając zbędnego suspensu powiem tylko, że w głosowaniu w tej sprawie wygrali przeciwnicy poniesienia takiego wydatku i przez co najmniej 3 tygodnie dzieci ze szkoły w Lusowie wciąż będą tułać się po korytarzach w warunkach urągających zdrowemu rozsądkowi.

Obecność na sesji dała mi sposobność do nausznego zapoznania się ze sposobem, w jaki w gminie robi się politykę. Ponieważ jako gość miałem ograniczone prawo głosu, na łamach Pulsu Gminy chciałbym podzielić się swoimi spostrzeżeniami. Usłyszany przeze mnie po raz kolejny argument, jakoby gmina była 20-tą najbogatszą gminą w Polsce dlatego, że każdą złotówkę ogląda się przed wydaniem z każdej strony, jest w dużej mierze prawdziwy. Szkoda tylko, że z podobną wnikliwością radni nie przyjrzeli się umowie dotyczącej budowy szkoły. Niezrozumiałe jest dla mnie pochylanie się z głęboką troską nad kwotą 170 tysięcy, podczas gdy nikt na sesji nie potrafił udzielić odpowiedzi na pytanie, ile właściwie kosztowała rozbudowa. Wyniki przetargu, w którym wyłoniono zwycięzcę, mówią o kwocie 8.958.394,94 PLN i 60-miesięcznej gwarancji. Tymczasem na sesji pada kwota „około 10 milionów”. Szkoda, że lekką ręką rzucony dodatkowy milion nie wzbudził niczyjego zainteresowania. Szkoda, że w przetargu dwóch oferentów proponowało 84-miesięczną gwarancję za cenę nieco powyżej 9 mln. Pytanie, czy można to nazwać głęboką troską o publiczne pieniądze zostawiam Czytelnikom.
Odrębną kwestią jest standard, w jakim wykonano nowe skrzydło. Coś, co najwyraźniej miało być dla rodziców dzieci z SP w Lusowie niespodzianką, samopochwały wykonawcy o użyciu najwyższej jakości materiałów przegrały w konfrontacji ze zdrowym rozsądkiem. Owszem, szklane balustrady są eleganckim materiałem, ale zdecydowanie nieodpowiednim do zastosowania w szkole. Otoczony schodami szyb windy, pozbawiony jakichkolwiek osłon, sięgające podłogi okna przez które można wyjść na dach budynku – to kolejne kwiatki. Niepojęte, że przez cały proces projektowania nikt nie zwrócił na to uwagi.
Jestem rozgoryczony postawą władz gminy, a priori wykluczającą dochodzenie odszkodowania od wykonawcy. Gmina – czyli my, wszyscy jej mieszkańcy, mamy prawo oczekiwać od osób decyzyjnych, że z większą dbałością będą wydawać nasze pieniądze. Jako podatnik będę o tym pamiętać i przypominać innym. Kończąc, chciałbym złożyć wyrazy uznania dla Dyrekcji i grona pedagogicznego SP w Lusowie za dzielną postawę w tej trudnej, kryzysowej sytuacji. Nie jesteście Państwo sami i możecie liczyć na rodziców.

Marek Strzelecki

„Jestem rozgoryczony postawą władz gminy” czyli o szkole w Lusowie
Kategoria: 

Komentarze

Coś się przesłyszało Panu Markowi ponieważ nie wszystkie kondygnacje zostały zalane. Była transmisja live z posiedzenia Rady niech sobie Pan odtworzy. Balustrady i okna zostały wykonane zgodnie z projektem nic do tego nie ma wykonawca. Ten dodatkowy milion to zapewne meble ruchome, typu ławki, krzesła które gmina zakupiła w oddzielnym zamówieniu.

Szanowny Panie zalane zostały wszystkie piętra bo rura pękła na drugim i częściowo zalała również i to. Poza tym pierwsze piętro, parter, piwnica. Oprócz zalania z pęknietej rury w dniu zebrania z wójtem w szkole przy okazji zwiedzania budynku okazało się że wiatr wyrwał okno dachowe i przez trwające w tym dniu silne opady deszczu zalane zostało poddasze i sala komputerowa na 2 piętrze znajdującym się poniżej. Swoją drogą ciekawe czy ktoś znalazł okno porwane przez ten wiatr. Wykonawca ma zapisany w umowie obowiązek dozoru 24 godzinnego czego nie dopełnił i dlatego straty są tak ogromne. Zapisana jest również w umowie kara za każdy dzień w opóźnieniu oddania inwestycji, z której jednak z niewiadomych przyczyn Pan Wójt wzbrania się rękami i nogami co pokazał na obydwu zebraniach skorzystać albo chociażby poczynić jakiekolwiek kroki w celu zbadania czy może to zrobić. Co do balustrad czy tarasu widokowego to nikt się nie czepia wykonawcy. Nie ważne kto ale ktoś wpadł na ten pomysł i ktoś go zaakceptował i chyba pomylil obiekty użyteczności publicznej bo do szkoły to się nie nadaje.

Panu Markowi się nie przeslyszalo kondygnacje WSZYSTKIE zostały zalane z różnym stopniem rura pękła na 3 piętrze i woda lala się do samego dołu jako rodzic byłam i widziałam szkole w środku.

gMINO - trochę wyobraźni. To jest szkoła, a nie biurowiec. Tam chodzą nasze dzieci, a nie roboty pracujące w korporacji lub urzędzie ( patrz. DEMO....CO lub uRZĄD gMINY TP :) ). Czy my jako rodzice musimy pokazywać palcem co jest nie tak? Czy musi zdarzyć się tragedia, żeby szanowne grono reprezentujące gMINĘ przejrzało na oczy? Wtedy będzie za późno na debaty. Nie dopuścimy do tego, żeby naszym dzieciom stała się krzywda. Szanowny Panie Wójcie i cała rado gMINY - pójdźcie po rozum do głowy i zacznijcie myśleć jak rodzice, a nie jak bankomat...

jesteśmy tylko BANKOMATEM naszej gminy. I NICZYM PONADTO!!!!! Planuję wyprowadzkę.