Trening charytatywny dla Markusa

Markus Graja jest uczniem klasy maturalnej Liceum Ogólnokształcącego w Tarnowie Podgórnym. Miesiąc temu, podczas meczu futbolu amerykańskiego, w jego głowie pękł naczyniak. Obecnie Markus jest po operacji, jego lewa strona jest sparaliżowana i trwa walka o powrót Markusa do sprawności.

Już w najbliższą sobotę 19 października w hali OSIR Tarnowie Podgórnym z inicjatywy tarnowskiego Liceum odbędzie się charytatywny trening dla Markusa.

Godz. 10:00 – 11:15 bodyART® / Beata Durnowska
Godz 11:30 – 13:00 Crossminton / UKS ATLAS

Aby wziąć udział w treningu wystarczy przekazać dowolną kwotę do puszki znajdującej się w hali oraz zabrać ze sobą dobry humor, wygodny strój i matę do ćwiczeń (bodyART®).

Tak czytamy w serwisie https://www.siepomaga.pl/markus-graja, gdzie także można wpłacić pieniądze na rehabilitację Markusa.

Markus — zawodnik futbolu amerykańskiego i mój syn rozgrywa właśnie najważniejszy mecz w swoim życiu. Stawką tego meczu jest jego zdrowie i powrót do sprawności. Dramat wydarzył się 15 września w miejscu, które syn ukochał najbardziej na świecie. Boisko, na jego końcu charakterystyczne bramki, w centrum zainteresowania charakterystyczna, "jajowata" piłka, o którą walczą potężnie zbudowani zawodnicy obydwu drużyn. Nic nie zapowiadało tych okropnych chwil...
Byliśmy całą rodziną na meczu syna, który odbywał się na wyjeździe w Opolu. Wielkie emocje, ściskanie kciuków, duma, że tam biega nasz chłopak. Markus w pewnym momencie zszedł za linie boiska. Podbiegli do niego fizjoterapeuci z drużyny. Syn źle się poczuł i zgłosił im, że w ogóle nie czuje lewej ręki. Zaczął niewyraźnie mówić, nie wiadomo było, co się dzieje. Powstało zamieszanie, mecz przerwano. Chłopaki z zespołu nie chcieli grać dalej. Najważniejsze stało się życie i zdrowie Markusa.
Potem wydarzenia potoczyły się bardzo szybko. Karetka zabrała syna do szpitala, gdzie przebywa do dzisiaj. Okazało się, że w jego głowie wykryto naczyniaka. Siedział tam prawdopodobnie podstępnie od urodzenia i tylko czekał na dogodną okazję, żeby się ujawnić i przynieść zniszczenie. Sparaliżował lewą stronę ciała, odebrał sprawność, zasiał ogromne ziarno niepewności. Co dalej? Czy da się to cofnąć?
10 października Markus przeszedł zabieg embolizacji, którego celem było “zaklejenie” naczyniaka, żeby nie mógł już dalej krwawić. Wkrótce mają go wybudzać i będę wiedziała więcej. Od miesiąca właściwie mieszkam w opolskim szpitalu, każdą możliwą chwilę spędzam z synem. Na weekend dojeżdża mąż z córką. Kilkukrotnie odwiedzali Markusa także koledzy z drużyny.
Oto kilka zdań, które sami o nim napisali: “Markus to pełen zapału do sportu i życia zawodnik. We wszystko zawsze wkładał dużo pracy i serca - nieważne czy chodziło o trening, mecz, pomoc przyjaciołom, czy o szkołę. Nigdy nie odpuszczał i swoim zapałem zarażał wszystkich dookoła. Niejednokrotnie motywował nas do jeszcze ambitniejszej walki na boisku. Teraz nasza kolej, by wesprzeć go w jego najtrudniejszym wyzwaniu i wspólnie cieszyć się z odniesionego zwycięstwa!”
Po powrocie do domu czeka nas mnóstwo intensywnej i kosztownej rehabilitacji. To jedyny sposób, żeby odzyskać utraconą sprawność. Dlatego proszę o pomoc i wsparcie w tej trudnej sytuacji… Jeszcze miesiąc temu mieliśmy zwyczajne życie. Wywróciło się jednak nagle do góry nogami i musimy je na nowo poukładać. Wierzę, że będziecie z nami...
Iwona – mama

Agnieszka Wilczyńska

Trening charytatywny dla Markusa
Kategoria: