Optiminimalizm Andrzeja Poniedzielskiego

Z okazji imienin zaprosiłam męża do teatru. Za teatr posłużył nam Dom Kultury w Tarnowie Podgórnym, gwiazdą wieczoru był Andrzej Poniedzielski.

Powiedzenie o Andrzeju Poniedzielskim gwiazda wieczoru, mogłoby się spotkać z jego strony z jakimś pełnym autoironii żartem. Na gwiazdę wszak on ani nie wygląda, ani tak też się nie zachowuje.

Wieczór spędziliśmy znakomicie, pławiąc się w historyjkach z życia artysty podszytych słodko- gorzkim poczuciem humoru. Los nie-optymisty nie jest łatwy. Z każdej strony atakują nas dźwięki, kolory i uśmiechy. Co zrobić, gdy człowiek ma dystans do otaczającego świata jak stąd do Japonii? A ludzi lubi, ale z umiarem i w niewielkich dawkach. Andrzej Poniedzielski mimo nie najłatwiejszego podejścia do rzeczywistości, ujął publiczność, sądzę, że nie tylko ta w Tarnowie Podgórnym, swoją niesamowicie "misiwatą" powierzchownością. Choć wiemy, że nie usłyszymy od niego rubasznej i oczywistej anegdotki, słuchamy go z nieschodzącym z twarzy uśmiechem. Część z jego historii jest raczej smutna. Gdyby nam się przytrafiły, pewnie do śmiechu by nie było. Ale w końcu „nic tak nie cieszy jak krzywda drugiego człowieka”. Cieszymy się więc, bo są to „kawałki”  podane w sposób przyjemny dla ucha (perfekcyjna polszczyzna artysty!) i mimo wszystko zabawne, choć to czasem śmiech przez łzy. Oczywiście jego opowieści nie są dla wszystkich. To humor dla inteligentów. Aby zrozumieć niektóre żarty, trzeba chwilę pomyśleć. Cofnąć się do swoich wspomnień czy doświadczeń.

Najsłabszą stroną występu były piosenki. Artysta śpiewał do muzyki puszczonej z taśmy. Nie wszystkie słowa były dla mnie zrozumiałe, choć większość piosenek już wcześniej słyszałam (choćby w „Powtórce z Rozrywki” na antenie radiowej Trójki). Nie ma jednak co narzekać, za 39 zł (cena biletu), nie spodziewałam się orkiestry symfonicznej. Piosenki były miłym przerywnikiem, choć tak naprawdę perełkami tego występu były anegdotki z życia Pana Andrzeja.

Na sali byli głównie „starszacy”, osób w moim wieku (koło czterdziestki) można by zliczyć na palcach jednej ręki. Może młode pokolenie nie słucha Trójki, w której zawsze stałym gościem był Andrzej Poniedzielski? Może ta forma kabaretu już jest niemodna? A może dzisiejsze młode pokolenia gustują w czymś łatwiejszym, mniej wymagającym od widza.

Spotkanie zorganizował Gminny Ośrodek Kultury SEZAM w Tarnowie Podgórnym. Dobrze, że w dobie upraszczania przekazu i umniejszania wartości kultury wysokiej takie wydarzenia mają miejsce i to na naszym terenie.

Agnieszka Wilczyńska

Optiminimalizm Andrzeja Poniedzielskiego (zdjęcie nadesłane)
Kategoria: