Za co lubię Unię Europejską?

Z okazji rocznicy wstąpienia Polski do Unii Europejskiej pozwalam sobie na napisanie tekstu pod tytułem „Za co lubię Unię Europejską?”.

Polska dołączyła do Unii Europejskiej 1 maja 2004, czyli trzynaście lat temu. Szmat czasu. Pamiętam, jak tego dnia na Placu Wolności w Poznaniu chodziliśmy w niebieskich koszulkach z unijnymi gwiazdkami. Pamiętam radość, ekscytację. Mam wciąż te koszulki, są już dość sprane, ale nadal z dumą je noszę.

Unia mi się opatrzyła. Opatrzyła w tym sensie, że jest dla mnie, cytując klasyka, „oczywistą oczywistością”. Lubię to poczucie zadowolenia i dumy, gdy mówię, jestem polką, jestem europejką. Nie czuję się od nikogo lepsza, ale to że ja, moja rodzina, moi sąsiedzi, jesteśmy w tej wspólnocie, napawa mnie zawsze dobrym samopoczuciem.

Chyba także dzięki Unii Europejskiej czuję się częścią wspólnoty kulturowej, społecznej zachodu. Brzmi to dość patetycznie, ale czuję, że gdyby nie Unia nasz kraj byłby zamkniętą, wschodnią, prowincjonalną krainą.

Normalne jest dla mnie to, że bez paszportu przekraczam południową i zachodnią granicę kraju, że nawet przed podróżą samolotem często okazuję jedynie dowód osobisty, nikt mnie nie traktuje jak wroga. Ponieważ mówię po niemiecku i angielsku, będąc za granicą czuję się jak obywatel świata, normalny turysta, jak część wspólnoty ludzi wolnych.

Dzięki Unii Europejskiej skorzystało także sporo polskich firm. Mogę wyliczać bez końca przedsiębiorstwa, które eksportują swoje produkty do Unii, produkując je u nas, dając pracę naszym sąsiadom.

No i te pieniądze. Zdajecie sobie sprawę, że  w latach 2007 – 2013 dzięki dotacji tylko z jednego unijnego programu inwestycyjnego Wielkopolska zrealizowała 2.500 projektów na kwotę 1,3 mld euro (10 mld zł). Z inwestycji dofinansowanych przez Unię korzystamy na co dzień. To są drogi, kanalizacja sanitarna, programy edukacyjne dla dzieci, autobusy, ochrona środowiska, szkolenia... Często kupujemy produkty, choćby masło czy chleb, których producenci także uzyskali finansowe lub szkoleniowe wsparcie Unii. W zeszłym roku byłam na weekend w Lublinie, cała starówka pięknie odnowiona, a wszędzie szyldy „dofinansowane ze środków Unii Europejskiej”. Gdzie się obejrzeć niebieska flaga nam przypomina, że dana inwestycja nie powstałaby zapewne bez pieniędzy z Unii.

Oczywiście gąszcz unijnych przepisów czasem utrudnia życia, ale dzięki pewnym standardom europejskim i procedurom, mam pewność, że kupując produkty wyprodukowane w Unii, otrzymam wszędzie taką samą jakość.

Bardzo mi się podoba także dbałość o różnorodność i lokalność. Unia Europejska to 27 krajów, kultur, mnogość języków, zwyczajów i tradycji. Cieszę się, że są one pielęgnowane. Moim zdaniem jedność tej organizacji to przede wszystkim porozumienie ponad tym, co nas różni.  Mam poczucie, że Unia łączy nas pomimo tego, że jesteśmy inni, ale chcemy wspólnie stworzyć nową jakość. I mam wrażenie, że pomimo wielu nieporozumień, udaje nam się to znakomicie.

Moja mama mi opowiadała, że gdyby w latach osiemdziesiątych ktoś jej powiedział, że będzie przez granicę z Niemcami przejeżdżać bez zatrzymywania, zabiła by go śmiechem. Dziś to jest nasza rzeczywistość.

Może nie jesteśmy jeszcze tak bogaci jak zachodnia część Unii, ale przecież na to nieustannie, ciężko pracujemy i powinniśmy być dumni z tego, co nasz kraj w dość krótkim czasie osiągnął. Gdy jeżdżę po naszej gminie i obserwuję ludzi, domy, ogrody, samochody to nabieram przekonania, że jesteśmy bogaci. Zdaję sobie sprawę, że żyjemy trochę na kredyt, ale przecież gdybyśmy nie mieli pespektyw na spłacenie tego kredytu, to byśmy go nie zaciągali.

Od pierwszego lipca we wszystkim krajach Unii zostanie zniesiony roaming, czyli za rozmowy z zagranicy do kraju, zapłacimy tyle co lokalnie. Tego bez Unii Europejskiej nikomu by się nie udało wprowadzić! I tak dalej….

Agnieszka Wilczyńska

A Wy za co lubicie Unię Europejską?

Za co lubię Unię Europejską?
Kategoria: