Słodko – gorzki początek sezonu Tarnovii Basket

Spotkanie ze Stomilem Olsztyn pokazało wszystko to, co kibice życzyliby sobie oglądać przez cały sezon. Kombinowana obrona, agresywność po obu stronach parkietu, sprawne dzielenie się piłką, ciekawe akcje dwójkowe i indywidualne. Choć trzeba przyznać, że trema inauguracyjnego spotkania również się koszykarzom udzieliła, co było widać przede wszystkim podczas nerwowego początku meczu.

Tarnovia Basket szybko się jednak stresu pozbyła. Po wyrównanej pierwszej kwarcie sygnał do ataku dał Bartłomiej Gubernat (w całym spotkaniu 20 pkt). Jego odważne wjazdy pod kosz i dobre odegrania sprawiły, że drużyna złapała rytm. 5 pkt z rzędu Rafała Bartkowskiego, celny rzut zza łuku Piotra Janowskiego i gospodarze znaleźli się na prowadzeniu 31:19.

Udana druga kwarta ośmieliła gospodarzy. Pod koszem koszykarzy Stomilu przestawiał Marcin Eichert i Mateusz Bilski, a ciągle odważnie grał Gubernat. - To było niezłe spotkanie w moim wykonaniu. Trener zawsze każe nam grać odważnie i wykorzystywać okazje do zdobywania punktów. Dzisiaj szło nam całkiem nieźle. Liczę, że w kolejnych spotkaniach będzie podobnie – mówił po meczu Gubernat.

W połowie 3. kwarty Tarnovia Basket prowadziła 51:33. Tak wysokie prowadzenie lekko uśpiło gospodarzy. Od tego momentu przez niespełna 5 minut aż 10 punktów zdobył dla Stomilu Rafał Chudzik, w tym dwukrotnie trafiając za trzy punkty. Przed ostatnią częścią gry gościom udasło się więc zmniejszyć prowadzenie do 9 punktów.

Czwarta kwarta to koncert gry gospodarzy. Po indywidualnych akcjach trafiali nowi zawodnicy Tarnovii – Kacper Wronkowski i Patryk Spojda. Kolejne punkty spod kosza dokładał Marcin Eichert (14 pkt), którego wspierał energetyczny Rafał Bartkowski (12 pkt). Tarnovia nie pozostawiła już gościom złudzeń nawet na chwilę. Ostatecznie wygrała 90:63.

Rewelacyjna postawa z drugiej części spotkania ze Stomilem Olsztyn przeniosła się na początek meczu z liderem Grupy A Decką Pelplin. Kibice zgromadzeni w środę w hali OSIR w Tarnowie Podgórnym zobaczyli koszykarzy, którzy wyszli na parkiet z zamiarem zabiegania rywala. Agresywność w obronie i tak duża aktywność w ataku całkowicie zaskoczyła gości. Po punktach Marcina Eicherta Tarnovia Basket prowadziła 7:0. I to właśnie Eichert dosłownie chwilę później przeżył największy dramat tego spotkania. Broniąc na linii trzech punktów, bez specjalnego kontaktu z przeciwnikiem, podkoszowy Tarnovii padł na parkiet z głośnym krzykiem. Z boiska został zniesiony przez kolegów i trenera. W spotkaniu już nie zagrał.

- Spotkanie rozpoczęliśmy świetnie. Agresywnie w obronie i ataku. Było dokładnie tak, jak to sobie zaplanowaliśmy. Nieszczęśliwa kontuzja Marcina Eicherta zupełnie wybiła nas z rytmu – mówił po meczu trener Eichert. Nie był to koniec problemów z kontuzjami, bo parkiet  po niecałych 6 minutach opuścił również Bartłomiej Gubernat i już na niego nie wrócił. Kontuzja i krótka przerwa w grze pozwoliła otrząsnąć się gościom. Szybko udowodnili dlaczego w tym sezonie jeszcze nie przegrali. Najpierw za trzy punkty trafił Krystian Reszka. Potem swój koncert rozpoczął Marcin Chudy. Tylko w pierwszej kwarcie trafił trzykrotnie zza łuku wyprowadzając Deckę na prowadzenie 21:12.

Obraz gry niewiele uległ zmianie w kolejnych minutach spotkania. Kosz Tarnovii Basket raz za razem dziurawił Chudy, Bartosz Sarzało czy Sławomir Sikora. Gospodarze mieli przede wszystkim kłopot z umiejętnym znajdowaniem pozycji w ataku. W całym spotkaniu mieli 26 strat i te straty widać było na boisku. Szarpać próbowali Rafał Milczyński (16 punktów w całym spotkaniu) oraz Rafał Bartkowski, jednak często w ataku gospodarze podejmowali złe decyzje.

Po pierwszej połowie spotkania Decka Pelplin prowadziła 42:27. Na drugą część Tarnovia wyszła jednak mocno zmotywowana. Nie odpuszczała, walczyła w obronie, a trener Eichert starał się znaleźć optymalne ustawienie na boisku. Pomimo widocznych chęci, na boisku niewiele się zmieniło. Goście punktowali, a gospodarze byli coraz bardziej sfrustrowani.

W czwartej kwarcie pojawiło się małe światełko w tunelu. Po celnych akcjach m.in. Bartkowskiego, Janowskiego i trójce Milczyńskiego z 25 zrobiło się tylko 13 punktów przewagi gości. Czas wziął jednak trener Bieliński, na boisko wrócili podstawowi zawodnicy gości i Decka Pelplin szybko wróciła na właściwe tory. - Jestem oczywiście zawiedziony przebiegiem spotkania. Nie ukrywam, że liczyłem na małą sensację. Szczególnie, że do meczu byliśmy dobrze przygotowani, a ja byłem zadowolony z mikrocyklu treningowego. W niedzielę musimy przede wszystkim poprawić się w obronie – oceniał trener Eichert.

- Decka pokazała nam dzisiaj gdzie tak naprawdę jesteśmy w tym momencie sezonu. Nie nawiązaliśmy z nimi walki. Nie zrealizowaliśmy założeń przedmeczowych i to było widać. W niedzielę jednak już kolejne spotkanie. Będziemy walczyć. -  obiecywał po meczu Adam Niepoń.

Ostatecznie Tarnovia Basket przegrała z Decką Pelplin 80:59. Było to trzecie zwycięstwo w sezonie gości i druga porażka koszykarzy z Tarnowa Podgórnego. Szansa na rehabilitację jednak już w najbliższą niedzielę, 8 października. O godzinie 15:00 Tarnovia Basket rozegra spotkanie z Politechniką Gdańską. Choć Politechnika udanie rozpoczęła sezon (dwie wygrane w dwóch meczach) jest to rywal absolutnie w zasięgu Tarnowian. W poprzednim sezonie w Tarnowie Podgórnym lepsi okazali się goście z Gdańska. Czas na rewanż!

Tarnovia Basket – Stomil Olsztyn 90:63
Punkty dla Tarnovii zdobywali: Gubernat 20, Eichert 14, Bartkowski 12, Bilski 12, Spojda 9, Wronkowski 6, Janowski 5, Pawlak 5, Niepoń 3, Kurach 2, Milczyński 2.
Tarnovia Basket – Decka Pelplin 59:80
Punkty dla Tarnovii zdobywali: Milczyński 16, Janowski 14, Gubernat 5, Bartkowski 5, Bilski 4, Jakubowski 4, Wronkowski 3, Niepoń 2, Kurach 2, Eichert 2, Pawlak 2.

 Maciej Szulejewski

Tarnovia Basket (Fot.M. Duleba)
Kategoria: