Zmiana prawa wyborczego, czyli co się zmieni u nas?

W piątek 10.11 wpłynął do Sejmu projekt zmian w Kodeksie wyborczym, dotyczący wyborów samorządowych. Ich autorem jest klub PiS. W tym projekcie dwie zmiany zasadniczo wpłyną na stan rzeczy w naszej gminie.

Po pierwsze: dwukadencyjność wójta

Jaki wójt jest każdy widzi. Jedni uważają, że działa sprawnie i jest dobrym gospodarzem. Inni mają odmienne zdanie. Ja uważam, że ocena jego działalności odbywa się właśnie w wyborach i nie ma konieczności odgórnie tym sterować. Każdy ma własny rozum i oceni, czy są mu potrzebne ścieżki rowerowe, wyremontowany pałac w Jankowicach czy Tarnowskie Termy. Wójt Tadeusz Czajka pełni swoją funkcję trzecią kadencję. Przy wprowadzeniu zmian mógłby rządzić jeszcze przez dwie.

Po drugie: likwidacja JOWów

Obecnie z każdego okręgu wyborczego, dajmy na to w Ceradzu Kościelnym, wybieramy jednego radnego – tego, który zdobędzie najwięcej naszych głosów. Są to jednomandatowe okręgi wyborcze. Kandydat musi zamieszkiwać w naszej gminie, choć nie musi w danej miejscowości. Niemniej jest reprezentantem danej miejscowości. Zwykle są to osoby działające lokalnie, znane lokalnej społeczności, nasi sąsiedzi. Dostają oni mandat personalnie i są (lub mogą być) rozliczani ze swoich działań.
Planowane zmiany mają wprowadzić listy większościowe. Partia polityczna lub komitet przygotuje na przykład zestaw kandydatów z Przeźmierowa i Tarnowa Podgórnego. Takich jak chce, nie musi się kierować ani miejscem zamieszkania, ani ich reputacją. W systemie większościowym swoich kandydatów do Rady Gminy wprowadzą więc ugrupowania, które zbiorą najwięcej głosów ogółem, a nie konkretne osoby, które znamy i szanujemy. Mały Rumianek może nie mieć szans na posiadanie swojego reprezentanta.
Mało tego na listach mogą się znaleźć osoby, które w wyborach bezpośrednich nie miały by żadnych szans, aby dostać się do Rady Gminy, skompromitowane, kłótliwe, ale ułożone w odpowiednim komitecie czy partii. Może więc zaistnieć sytuacja, że na czele list wyborczych będą widnieć osoby znane. Pociągną za sobą wyborców, a w rezultacie w Radzie zasiądą także persony nikomu nie znane, bez kompetencji i pomysłów.

Dodajmy, że w obecnej Radzie zasiadają osoby nie kryjące się z partyjnymi korzeniami. Jednak wszyscy oni zapracowali swoją działalnością na mandat radnego i nie zostali wybrani w klucza.

W zmianach czytamy jeszcze o większej transparentności liczenia głosów. To mi się podoba, choć przeraża mnie koszt zainstalowania kamer we wszystkich lokalach wyborczych. Pewnie wyborcza będzie spokojniejszy, choć pewnie gdyby wiedział ile to kosztuje złapał się za głowę.

Agnieszka Wilczyńska

 

Zmiana prawa wyborczego, czyli co się zmieni u nas?
Kategoria: