Tegoroczne dni gminy Tarnowo Podgórne z koncertem „Lata z radiem”

2 lipca na Stadionie Tarnovia w Tarnowie Podgórnym, mimo gwałtownych wiatrów i ulewnego deszczu, było energetycznie, wzruszająco i – wbrew niepogodzie – planowo.

Redaktor Naczelna Pulsu poprosiła mnie o relację z tutejszego, tegorocznego koncertu „Lata z Radiem”. Jak jednak napisać mam relację z imprezy, której w całości nie widziałam? Uczestniczyłam tylko w finale i… przekonałam się, że  – mam czego żałować…
Z bezpośrednich relacji świadków, „doniesień” w sieci, zarówno tych medialnych, jak i prywatnych wynika, że było – energetycznie, ale i wzruszająco. Mimo gwałtownych deszczy, koncerty wszystkich zaproszonych gwiazd: Arki Noego, Dawida Kwiatkowskiego, De Mono i Ewy Farny – odbyły się zgodnie z planem. Nie zabrakło też miejsca dla spotkań dziennikarzy z Polskiego Radia Dzieciom z najmłodszymi właśnie. Ci, którzy wytrzymali do końca, usłyszeli podziękowania ze sceny za wytrwałość. Cóż to za poświęcenie, skoro Dni Gminy wypadły naprawdę dobrze?

Nie tylko tutejsi mieszkańcy mówią o koncertach „Lata z Radiem”. W tym roku podobne imprezy odbywają się w szesnastu miejscowościach w całym kraju. W Tarnowie po raz trzeci. Dzięki promocji radiowej JEDYNKI wiele osób w promieniu wielu kilometrów zwykle o nich wie, a często się wybiera, przy okazji poznając bliżej okolicę.  Poza tym, nie sposób było przegapić billboardu przy rondzie im. L. Wałęsy przejeżdżając drogą 92. Nie sposób było nie słyszeć o imprezie w Poznaniu i w sąsiednich gminach Tarnowa Podgórnego.

Aura solidnie zniechęcała
Jak tu rzetelnie pisać, skoro  aura tak bardzo zniechęca do wyjścia z domu i zebrania materiału? Moim największym marzeniem jest ciepły kocyk i dobra lektura. Hmm… Powinnam jednak  wybrać się do Tarnowa – impreza jest warta weekendowego popołudnia  – dwa poprzednie koncerty „Lata z Radiem” ogłoszono sukcesami. Oj, „działo się” podobno w roku ubiegłym, i wcześniej!… Oj, „dziać się” powinno i teraz. Podejmuję  w końcu decyzję – jadę. Sygnał tej jednej z najpopularniejszych wakacyjnych audycji, kojarzy mi się z najmilszymi wspomnieniami z dzieciństwa – chcę być choć na finale koncertu – tak, jadę!

Chociaż nie znajduję chętnych do towarzystwa, a zaledwie wsiadam do auta znowu zaczyna padać deszczyk  –  wybieram się do Sąsiedztwa. Jadąc, słucham komunikatów „Radia Kierowców” – brzmią złowieszczo. Wypadek tu, wypadek tam, zablokowana A5. Przecież to daleko – w Tarnowie utrzyma się bez deszczu i wichury. Eee…, przecież cały dzień „trąbią”, ważne, że nie leje. Mija mnie jedna, potem druga karetka, w końcu Straż Pożarna; na S-11 jest raczej pusto, a niskie chmury sprawiają, że także już prawie ciemno. Wjeżdżam do Tarnowa Podgórnego – tutaj  właściwie też ciemnawo i pusto, latarnie nie działają… No tak, przecież to jeszcze nie noc.  Za chwilę wita mnie jednak kolorowy baner koncertu nad Poznańską, dalej robi się jeszcze weselej. Coraz więcej aut,  spacerujących niewielu – nic dziwnego, pewnie słuchają już Ewy Farny. W knajpkach i restauracjach tłok – ci pewnie, uczestniczyli we wcześniejszych koncertach gwiazd, teraz przyszli się osuszyć i najeść.  Tutaj już – wszystko rozświetlone. Przy parku im. Wojkiewicza – kolejna reklama koncertu – wielki kwadratowy, kolorowy balon. Oj, chyba „ się dzieje” .

Piękny finał z deszczem – sztucznych ogni
Skręcam  w ulicę Szkolną, toczę auto powoli, jadący za mną nie wyglądają na wściekłych – widać, że też szukają miejsca na postój. Szyby w samochodzie mam uchylone – słyszę silny głos artystki – już zaczęła swój występ! Próbuję zaparkować w uliczce za sceną – to chyba Sportowa – świetnie! Znalazłam VIP-owiskie wręcz miejsce! Podejrzanie łatwo je znalazłam… Aaaa! Już wiem dlaczego: mieszkaniec informuje mnie, że zostanę stąd przegoniona i rzeczywiście – Straż Gminna odpowiada, że tu parkować nie wolno, mam szukać dalej…  Cóż… Trochę czasu mi to zajęło... Wracam na Poznańską. Spacerkiem spod Urzędu prawie, dotarłam nieomalże na finał finału. Ludzie słuchają, bawią się, wytrzymali. Część ze złożonymi teraz parasolami, inni w żółtych płaszczach przeciwdeszczowych radiowej JEDYNKI. Dzieci i dorośli. Starsi i młodsi – stoją na grząskiej murawie stadionu, rozgrzani atmosferą i koncertem naszej czeskiej Polki. Widać, że dobrze się bawili. Artystka dziękuje wszystkim, że wytrwali mimo okropnej pogodny, a ma takie słońce w głosie, że nikt już na jego brak narzekać nie powinien. Rozpoczyna się odliczanie do rozpoczęcia podniebnego widowiska – zimne ognie uwielbiam! Nie jestem jedyna: widzę biegnące rodziny z dziećmi – żeby tylko zdążyć na ten pokaz! Szybko, szybko! – będzie cudnie!

Był wspaniały pokaz (zdjęcia na FB). Białe, kolorowe, niskie i wysokie sztuczne ognie. A potem sygnał moich pięknych wspomnień z dzieciństwa – sygnał „Lata z radiem”.

Powrót do sąsiedniej gminy
Możliwe, że podniebne widowisko wywołało u mnie kolejne wspomnienie, tym razem z lat liceum, kiedy miałam okazję oglądać półgodzinny pokaz fajerwerków z okazji urodzin pewnego francuskiego miasteczka. Sztuczne ognie dziś już aż tak nie zachwycają wszystkich dorosłych. Mnie tak. Podobnie, jak opuszczające tarnowski stadion dzieci.
O godzinie 22.35 zakończyły się tegoroczne Dni Gminy Tarnowo Podgórne. W ciągu 20 minut większość przyjezdnych opuściła miejscowość, podobnie jak ja. PO-si, PZ-ty i PSZ-e (mam na myśli tablice rejestracyjne) rozjechały się każdy w swoim kierunku, ja wracałam trasą szybkiego ruchu, a potem Bukowską i miałam wrażenie, że wyjeżdżając ze świątecznej „strefy światła” wjechałam do deszczowej „strefy mroku”. Ciemnej strefy bez kolorów i energii. Strefy pofałdowanej, zapomnianej, wąskiej Batorowskiej. Zaraz, zaraz? To przecież jeszcze ta sama świętująca gmina. Na szczęście pokonałam szybko ten niedługi odcinek drogi. Żeby zachować miłe wrażenie po imprezie na stadionie.

 Magdalena Kubiak-Skrzypczak

Dni gminy Tarnowo Podgórne z koncertem „Lata z radiem” 2016
Kategoria: