Gmina stoi po stronie inwestora czy mieszkańca?

Moją ulubioną częścią każdej sesji Rady Gminy jest punkt „interpelacje, wnioski i pytania”. Punkt ten zwykle wypada na koniec sesji, po kilkugodzinnym obradowaniu. Wówczas wszyscy są już zmęczeni, ale i rozluźnieni. Dzięki temu poruszają czasem bardzo interesujące tematy. Zdarza się, że gdy nie zostaję do końca sesji, odsłuchuję sobie wybrane fragmenty sesji - zwłaszcza ten punkt - nawet kilka razy, aby wydobyć rzeczy istotne dla mieszkańców.

Ze dwie sesje temu, poruszono temat dla niektórych może błahy, dla wielu osób jest bardzo istotny, czyli kogo gmina uznaje za stronę przy informowaniu o inwestycjach w sąsiedztwie.

Trzy radne, dopytały jaką zasadą kieruje się Urząd w informowaniu mieszkańców o inwestycjach w ich sąsiedztwie. Mowa była między innymi o ul. Niecałej w Przeźmierowie, gdzie wśród domów jednorodzinnych powstały domy wielorodzinne. Radne zarzucały Urzędowi, że wielokrotnie wydawał podobne decyzje zabudowy w innych lokalizacjach, nie uznając za strony najbliższych sąsiadów, aby nie mogli protestować czy zgłaszać sprzeciwu. Niektórzy  zaangażowani mieszkańcy nawet w sądzie skutecznie dochodzili tego, że są stroną w danym postepowaniu.

Odpowiadał II zastępca Wójta Piotr Kaczmarek: Należy analizować całe otoczenie. Brać pod uwagę jak najbardziej wskaźniki, które wychodzą z analizy, ale także kształt i wielkość tych budynków w bezpośrednim sąsiedztwie. (…)
Nie zawsze jest tak, że stroną jest sąsiad przy wydawaniu warunków zabudowy w postępowaniu administracyjnym. Tu muszą zajść dwie przesłanki: interesu faktycznego i upraszczając (…) linii odległości. Z całą pewnością uznajemy sąsiadów za stronę, jeśli w gęstej zabudowie występuje ktoś o odmiennej funkcji. Natomiast jeśli w zabudowie mieszkaniowej, ktoś występuje o kontynuację czyli także budynek mieszkaniowy, nie zbliża się do granicy działki i nie zmienia parametrów wynikających z możliwości usytuowania budynków, to w naszym rozumieniu, taka osoba po sąsiedzku nie jest stroną w postępowaniu. Tak samo przy pozwoleniu na budowę, tam bada się oddziaływanie. (…) Zawsze jest to indywidualne patrzenie na wniosek. Staramy się to robić jak najlepiej. Nam nie zależy, aby były konflikty. (…) Nie jest tak, że nie uznaję kogoś za stronę, bo go nie lubię. Gdy w mojej ocenie nie powinien być stroną, nie mogę tej procedury rozszerzać, bo będzie lepiej jak wypowie się drugi, trzeci sąsiad i może przyblokuje tą inwestycję. Wtedy narażę się na proces sądowy ze strony inwestora, że przez moje postępowanie nie może jeszcze realizować jeszcze inwestycji.

Urząd na wydanie warunków zabudowy na 60 dni, może to postępowanie, w miarę potrzeby, wydłużyć do 3 miesięcy. W każdej gminie polityka uznawania za stronę jest inna. Na przykład w sąsiedniej gminie Dopiewo uznaje się za stronę każdego sąsiada.

Gdy rozmawiałam na ten temat z kompetentnym urzędnikiem w innej gminie, powiedział, że nie spotkał się z takim przypadkiem, aby inwestor stawiał zarzuty przedłużania postępowania i aby kierował w jego stronę oskarżenia tego typu.

Agnieszka Wilczyńska

Gmina stoi po stronie inwestora czy mieszkańca?
Kategoria: