Strajk nauczycieli. I co dalej...

Obserwuję strajk poruszający się niczym niemrawa meduza - na kilka dni zamknięte szkoły, tu i tam opieka, egzaminy jednak idą do przodu, a nauczyciele oburzeni siedzą zamknięci w szkołach przy kawie i pączku.

Na społeczeństwo działa to jak płachta na byka! W takim tempie strajkować możemy do wakacji...i jeszcze dłużej. Wszystko wskazuje, że gdy tylko w szkołach jest opieka i drzwi, za które można wepchnąć dzieciaka, to problem strajku jest jak niedawno zaprezentowane zdjęcie czarnej dziury...no tak.... dziura jest... czarna... zdążę dzisiaj na siłownię?

Przy okazji strajku okazało się, jak zwykle, że nasza polskość to wybitnie dziwny stan... tylu ile jest za, tylu jest i przeciw. Z jednej strony urocze i wzruszające akty wsparcia i narodowego poruszenia, a z drugiej wiadra pomyj wylewane na nic nie wartych nierobów, terrorystów i ciemiężycieli młodzieży polskiej. Wszystko przeplecione krowami, świniami, "robieniem dzieci"... ach ten nasz folklor.

Co przyniesie nam przyszłość!? Nauczyciele poszli na strajk, bo jest im źle i po prostu chcą zarabiać więcej. Takie mamy realia i nie ma co wciskać kitu, że za sprawą 1000 zł (netto lub i nie) edukacja w Polsce zostanie teleportowana z XIX do XXI wieku! Nie zostanie, bo nie mamy odważnego ministra, który dokona rewolucji w edukacji. To jasne, że Karta Nauczyciela musi zostać uporządkowana, pensum/ godziny pracy uregulowane, podstawa programowa bliżej realiów XXI wieku. Za tym musi iść rzetelna ocena nauczyciela i motywujące wynagrodzenie na poziomie europejskim. Dla rodziców sprawa jest prosta - Chcemy jakości! Nie chcemy douczać dzieci w domu! Od tego jest szkoła!

Jednak od wielu lat nie mamy ministra na miarę naszych czasów, a wokół edukacji chodzimy jak wokół jeża. Ma być po kosztach. Dlaczego żaden z rządów nie chce inwestować w edukację? Jedno jest pewne... sfrustrowani nauczyciele strajkują z nadzieją na podwyżkę, a okazuje się, że zostali potraktowani jak natrętne muchy, które powinny cieszyć się, że nie dostały klapką między oczy! Jaki będzie efekt jeśli strajk nie wypali? Sfrustrowany + rozgoryczony nauczyciel = bardzo rozgniewany nauczyciel. A od gniewu do nienawiści zostaje już tylko jeden krok. Czego wtedy doświadczą dzieci? Strach pomyśleć! Co robili uciemiężeni Polacy w pod zaborami? - Po cichu wysadzali system od środka, jednocześnie ukryci za fasadą uśmiechu i sztucznej uprzejmości.

Nie czarujmy się... Ilu nauczycieli zaciśnie zęby i będzie "misyjnie" uczyć dzieci? Nadal będą się kulać do emerytury, od wakacji do wakacji, ale nie spodziewajmy się, że za kilka lat szkoła publiczna czegokolwiek nauczy. I nie jest to groźba, a jedynie obserwacja rzeczywistości. My Polacy tak po prostu mamy. Oby nasze dzieci trafiły wyłącznie na zadowolonych ze swoich warunków pracy nauczycieli...

Paweł Fiałkowski

Plakat na drzwiach SP w Tarnowie Podgórnym
Kategoria: